Prawdziwy horror sprawili hokeiści Handymen A swoim kibicoim w finale zimowego sezonu. Pisze o tym obszernie menager drużyny Piotr Jeleń.
Już po raz piąty zdobyliśmy mistrzostwo ligi, cztery razy z rzędu i po małej zadyszce w ostatnim letnim sezonie, zakończony sezon zimowy padl naszym łupem .
Nie było łatwo, bo dwa dni wcześniej musieliśmy rozegrać ostatnie spotkanie playoffs. Intensywność jak w rozgrywkach zawodowych NHL , dodam tylko że zwycięstwo 10-1 z zespołem Pucky Charms tak bardzo nas nakręciło na finał, a przeciwnika znaliśmy już przed tym spotkaniem i ewentualnym naszym zwycięstw .
Chyba był to jeden z czterech ( cztery dywizje ligi ) finałów Ligi który do wyłonienia zwycięzcy potrzebował dodatkowego czasu gry.
Ale ten dreszczowiec, horror sami zafundowaliśmy zarówno nam, jak i naszym kibicom, bo prowadziliśmy po pierwszej tercji 3-1 i mieliśmy dużą przewagę, a przeciwnik wyglądał jakby był sparaliżowany.
Ale to dopiero początek bo od wyniku 4-2 zaczęły się dziać cyrki. Mało z tego, że przeciwnik cztery bramki pod rząd i wyszedł na prowadzenie 6-4, to jeszcze do gry wkroczył jeden z sędziów doprowadzając nas swoimi decyzjami do koloru naszych koszulek . Goniąc wynik pierwszy raz w tym meczu na około osiem minut przed końcem wyrównujemy stan rywalizacji . Końcowe minuty nie rozstrzygają i następuje dogrywka
Po upływie około dwóch i pół minut naszym trafieniem zwyciężamy .
NWF – HANDYMEN A 6-7 (1-3, 2-1, 3-2), dogrywka 0-1)
Bramki: Bartek Borowicz 3 , Riki Savage, Marcin Niemiec, bramkę w dogrywce zdobył Jurek Boron
