Witam i zapraszam!
Miło mi donieść, że uruchomiłem nową stronę.
W założeniu ma być ona przeglądem tego wszystkiego, co dzieje się w polonijnym sporcie Chicago. I nie tylko w piłce nożnej. Przekaz informacji szybki – w tym samym dniu, w którym odbywają się imprezy, czyli głównie w soboty i niedziele.
To skrócona wersja tego, co robiłem przez lata w chicagowskim Przeglądzie Sportowym, w którego poniedziałkowym wydaniu znajdowały się wszystkie (lub prawie wszystkie) wydarzenia sportowe z weekendu.
Cotygodniowy felieton „Czarno na białym” , który przez szereg lat ukazywał się w weekendowym wydaniu PS oraz niektóre moje felietony „W rytmie dnia” z programu Wietrznego Radia” 1080 AM, to dalsze pozycje.
Kontakty z klubami, organizacjami, wszelkie nowości, wywiady z ciekawymi ludźmi polonijnego sportu oraz serwis zdjęciowy uzupełnią moją internetową stronę.
Strona będzie sukcesywnie rozbudowywana i mam nadzieję że zadowoli sympatyków polonijnego sportu.
Zatem zapraszam do lektury.
Wiesław Książek
Chicago, luty 2008

Stosunkowo rzadko zabieram głos na temat Chicago Fire. Kiedyś– gdy słynny był w tym klubie tzw. wschodni blok (Nowak, Podbrożny, Kosecki Kubik) bywałem na każdym, domowym meczu Fire. Przychodziło wtedy na Soldier Field sporo rodaków, popatrzeć jak gra Fire i jak grają nasi .A nasi z reguły grali bardo dobrze i w dużej mierze dzięki nim Fire w pierwszych latach swego istnienia odnosił największe sukcesy.
Czy to koniec kariery Andrzeja Gołoty? Na zdrowy rozum tak, ale w przypadku tego boksera, wciąż jeszcze przeciez najlepszego polskiego boksera wagi ciężkiej, tyle razy zmieniały się jego decyzje, że i teraz trudno autorytatywnie stwierdzić, że Gołoty już nie zobaczymy w ringu.
Przecież już kilka razy w przeszłości – po kolejnych niepowodzeniach - zapowiadał że wycofuje się z ringu, a jednak po pewnym czasie, po przemyśleniu a może i namowach, wracał. Podobnie może być i w tym wypadku. Gołota mówił, że nie chodzi mu o pieniądze, ktorych zarobił w karierze sporo, ale o to że po prostu kocha boks. I że wciąż ne spełniło się jego marzenie – czyli tytuł mistrza świata. Cztery razy próbował i za każdym razem bez powodzenia.
Czy wybór Baracka Obamy może pomóc Chicagu przy wyborze gospodarza Igrzysk Olimpijskich w 2016 roku? Pytanie pozornie bez sensu , ale tylko pozornie.
Zasugerował taki scenariusz w drugiej połowie września złoty medalista olimpijski w pięcioboju nowoczesnym Janusz Peciak, który gościł w wietrznym mieście, by promować wraz innymi gwiazdami sportu Chicago w walce o Olimpiadę 2016.
Nasi tenisiści, Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali rozstawionych z nr 1 amerykańskich bliźniaków Boba i Mike'a Bryanów 6-4, 4-6, 10-5 (w super tie-breaku) w drugiej rundzie debla turnieju Masters Series ATP w paryskiej hali Bercy(z pulą nagród 2,27 mln euro. Dzięki temu zwycięstwu polski debel awansował do ćwierćfinału turnieju w Paryżu, a przede wszystkim zachował szanse na grę w prestiżowym Masters Cup w Szanghaju.
Trener Eagles Chicago Krzysztof Lisek na spotkaniu Amerykańskiej Federacji Pikarskiej w San Antonio (Texas) otrzymał niedawno zaszczytne wyróżnienie dla najlepszego trenera Strefy Midwest w roku 2007. Strefa Midwest to w pilce 14 stanów., czyli więcej niż czwarta część Ameryki. Zespół Krzysztofa Liska zostal mistrzem Strefy w roku 2007, dotarl do finałów ogólnoamerykańskich w US Open Cup w kategorii amatorów, ale w finale polegl..Dwa lata wczesniej Krzysztof Lisek do takiego samego sukcesu doprowadził inny chciagowski klub – Błyskawicę, także finalistę US Open Cup. Tak więc wyróźnienie – w pelni zasluzone.
Niepowodzenia Roberta Kubicy w Singapurze i Tomasza Golloba w Lonigo – to tematy z weekendu.
Kubica stracił ostatnią chyba szansę na umocnieie się na trzeciej pozycji w klasyfikacji najlepszych kierowców świata. A wydawało się że będzie zupełnie inaczej. Po udanych kwalifikacjach byliśmy pełni nadziei, zwłaszcza że polski kierowca lubi wyścigi uliczne. Stało się jednak inaczej – za sprawa niezbyt mądrze skonstruowanych przepisów.
Rozpoczęły się MŚ w kolarstwie, więc dzisiaj o tym sprorcie. Od pewngo czasu słyszymy o powrocie do wielkiego kolarstwa Lance Armstronga. 7-krotny trimfatpor Tour de France postanowil sprobwoac ponownie.
Właśnie wczoraj oficjalnie podano ze Armstrong zacznie swój powrót w styczniu 2009 roku w australijskim Tour Down Under. Pojedzie w barwach kazachskiej grupy Astan
37-letni Teksańczyk, który wycofał się z zawodowego kolarstwa po wygraniu Tour de France 2005, ujawnił swoje plany podczas konferencji zorganizowanej w Bill Clinton Presidential Center w Nowym Jorku.
Dzisiaj o kolarstwie. Trwa wyścig Vuelta Espana, czyli Dookoła Hiszpanii, trzecia po Tour de France I Giro d'Itaia najbardziej prestiżowa wieloetapowa impreza zawodowców. Vuelta zakończy się dopiero w przyszą niedzieę, ale już pojutrze nastąpi start Wyścigu Dookoła Polski. 65 edycja Tour de Pologne rozpocznie się w niedzielę w Warszawie etapem drużynowym. Na Placu Teatralnym startuje największy kolarski wyścig w Europie Środkowej. 152 kolarzy, wśród nich reprezentacja Polski, pokona ponad 1258 km między obecną i dawną stolicą kraju.
W tym roku obchodzący 80-lecie Tour de Pologne, najstarszy – po Tour de France i Giro d'Italia – europejski wyścig, pojedzie nową trasą. Zamiast w Karpaczu, gdzie niezmiennie gościł w ostatnich latach, zakończy się w Krakowie, odwiedzając po drodze wschodnią Polskę
O utracie choćby punktu w sobotnim meczu we Wrocławiu nie powinno być mowy. Wskazują na to wszystkie statystyki.
Obie
drużyny spotkały się do tej pory trzykrotnie, a Polacy nie
stracili w tych trzech spotkaniach jeszcze bramki. Dwa razy
wygraliśmy po 2-0, a jeden mecz zakończył bezbramkowym remisem.
Początek wzajemnych kontaktów miał miejsce w 1996 roku,
kiedy drużyna prowadzona przez Władysława
Stachurskiego w Łodzi zremisowała 0-0. Dwa lata później
w Warszawie ekipa Janusza Wójcika
wygrała 2-0, a pierwszą bramkę w historii
polsko-słoweńskich kontaktów zdobył Wojciech
Kowalczyk.
Ostatnie burdy polskich pseudokibiców – tym razem jednak na gigantyczną skalę – zmuszają do kolejnej refleksji. Jak zapobiec im w przyszłości? Jak doprowadzić do tego, by normalny kibic wybierał się na mecz bez obawy narażania zdrowia, a nawet życia na szwank? By na mecz mogła wybrać się cała rodzina, traktując taki wypad jako świąteczny wypoczynek?
Ciekawe, że chamstwo i bandytyzm na trybunach, ale i poza nimi rozpleniły na tę skalę na dopiero po roku 1989, kiedy Polacy uzyskali pełną wolność? Może po prostu niektórzy z nich nie dorośli do tej wolności?